Tak, tak wiem - nie wszyscy mogą pozwolić sobie na taki luksus. Proszę się nie denerwować i Wam się kiedyś uda, na pewno! :)
Dziś jednak skupię się na trzecim dniu świąt, czyli na wtorku 27 grudnia. Tutaj na wsi, pod lasem, nie różnił się on specjalnie od dni poprzednich. Cisza, spokój, sarenki - tak można pokrótce streścić wszystkie codzienne atrakcje, dostępne w miejscu, w którym przyszło mi spędzić calutki okrągły tydzień.
We wtorek wymyśliłam sobie popołudniowy spacer do lasu. Nie udało mi się jednak dojść dalej, niż jakieś 200 metrów od domu, w takiej mniej więcej odległości zatrzymało mnie bowiem niecodzienne zjawisko.
Pierwszy rzut oka na las...
![]() |
Co się stało temu krzaku...? |
![]() |
Chrupiąco i chrzęszcząco :) |
![]() |
Rurki z lodem |
![]() |
Pozostało jedynie rozglądać się dalej, z coraz większym zaciekawieniem...
no i oczywiście - zrobić kilka zdjęć :)
no i oczywiście - zrobić kilka zdjęć :)
![]() |
Brzemię ciężaru |
![]() |
Kruchość |
![]() |
![]() | |
Bukiety Królowej Śniegu |
![]() |
Kwiaty i gwiazdy |
![]() |
W lodowych czapeczkach |
![]() |
W objęciach mrozu |
![]() |
Liście w polewie |
W akcie desperacji postanowiłam zatem uruchomić lampę błyskową. Rezultat w pewnym sensie przeszedł moje oczekiwania, dotyczące efektu użycia tejże:
Fajne, prawda...?